Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ciasta i torty. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ciasta i torty. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 5 kwietnia 2015

mazurek

Wielkanoc w pełni. U nas zdecydowanie królują słodkości. Pieczenie zaczęłam od mazurka. Trochę na ostatnią chwilę - w piątek - kupiłam gotowy spód do mazurka. Ale co dalej? Co na górę. Moja babcia robi pyszny mazurek na słodko, ale tego przepisu nie mam. Poszperałam i znalazłam przepis Pauliny. Jest obłędnie pyszny!!!




niedziela, 30 listopada 2014

pierwszy tort śmietanowy

Na wczorajszą imprezę andrzejkową mój mąż zrobił (sam!) swoje pierwsze ciasto - ciasto orzechowe. Wyszło super. Około południa zorientowałam się, że przecież dzieci nie będą chciały jeść orzechowego ciasta i lepsze byłoby coś, co wszystkie dzieci lubią. Pierwsza myśl - ciasto śmietanowe. Druga myśl - nigdy tego nie robiłam. Kiedyś musi być ten pierwszy raz. Już wiele razy chciałam spróbować je zrobić. Szybka decyzja i wyjście do sklepu. Lista zakupów nie była długa: gotowe spody biszkoptowe, 800 ml śmietany 30%, opakowanie mrożonych truskawek.

Śmietanę ubiłam na prawie sztywno. Dodałam na koniec 3 łyżeczki żelatyny rozpuszczone w 100ml wody. Biszkopty przełożyłam śmietaną i pokrojonymi w paski - jeszcze zamrożonymi - truskawkami. Korzystając z niskich temperatur wystawiłam śmietanę na balkon, żeby szybciej stężała. Była tam 3 min i chyba o połowę za długo. Stężała za bardzo i na cieście wyglądała jak śnieg :). Śmietany miałam za mało, nie starczyło na całą dekorację (spokojnie powinnam ubić jakieś 1200ml). Niepowodzenie ukryłam pod kolorową posypką. Chyba nikt się nie zorientował ;). Najważniejsze, że wyszło przepyszne i zajęło mi 20 minut :). Pierwsze koty za płoty. Szybko kolejnego tortu kremowego nie zrobię. Czas szaleć ze śmietaną i próbować, żeby dojść do wprawy. 

Boki tortu posypałam kuleczkami ja, góra została posypana przez J.(ciągle krzyczała "sama, sama")







niedziela, 12 października 2014

30 lat mineło jak jeden dzień ;)

We wrześniu skończyłam trzydziesty rok życia.

Jak spełnią się wszystkie życzenia zdrowia i szczęścia to do setki pożyję spokojnie ;).

Tak wyjątkowe święto trzeba było oczywiście uczcić tortem. Jedno jest pewne. Opanowałam jak zrobić fajne "róże" z kremu :).







piątek, 6 czerwca 2014

pierwszy tort pokryty lukrem plastycznym

Zrobiłam :) :) :) :) mój pierwszy tort pokryty lukrem plastycznym.

Jestem zachwycona tą masą i na jakiś czas kończę zabawę z dekoracją kremową, bo tutaj można bardziej kombinować kolorami. 

Na pierwszy raz proponuję kupić dużo lukru. Białej masy miałam 0,5 kg, rozwałkowałam za cienko :/. Skroiłam boki i zrobiłam drugą warstwę. Bałam się, że mi zabraknie, lepiej mieć zapas. Różowego i fioletowego kupiłam po 0,25 kg. Wystarczyło i zostało.





Grubsza warstwa tylko troszeczkę prześwitywała. Wszystko wygładziłam specjalną do tego packą. Resztę niedociągnięć zakleiłam kwiatkami wyciętymi z różowego i fioletowego lukru. 




Potem już tylko dekorować :). Kwiatki "przyklejałam" lekko je nawilżając od spodu.








Kilka rad usłyszanych na YT:
- zdobiąc tort lukrem plastycznym używaj rękawiczek nie zostawisz odcisków palców ;)
- żeby lukier nie kleił do blatu podsyp go szczyptą mąki ziemniaczanej,
- gdy ciężko się ugniata, bo jest za twardy lekko zwilż ręce,
- na koniec pędzelkiem (ja zrobiłam to ręką) pokryj tort cieniutką warstwą wody. Lukier nabierze blasku i stworzy się warstwa, która będzie odporna na wilgoć,
- śmietana rozpuszcza lukier!

Więcej zdjęć tutaj. Jutro jak przyjdą goście z porządnym aparatem to dorzucę zdjęcia na FB (moim telefonem w świetle lampy wyszło kiepsko).

niedziela, 20 kwietnia 2014

zyczenia i tort wielkanocny

Wszystkim moim Czytelniczkom i Czytelnikom życzę Wesołego Alleluja!


Przy okazji relacja tortowa :).

Jutro idziemy z wizytą do teściów. Zamiast prezentu upiekłam im tort. W pierwszej wersji miał być tort pokryty lukrem plastycznym. Zapomniałam zupełnie o tym lukrze. W czwartek już było za późno na jeżdżenie i szukanie więc tort powstał tradycyjny czyli z kremem. W środku jak zwykle warstwa owocowa - brzoskwinie, kremowa czekoladowa, kremowa cytrynowa z galaretką cytrynową. Najbardziej jednak jestem dumna z dekoracji.

A wyszła ona tak:










Na koniec panika!!! Pokrywka jest wklęsła i to bardzo!!! Uffff, na szczęście dekoracja ocalała. Było groźnie...





poniedziałek, 7 kwietnia 2014

tort bez okazji i bez pieczenia :) a do tego...

Dawno nic nie upiekłam, a że dzisiaj odwiedziły mnie przyjaciółki - M. z 4 letnią córką K. oraz B. (tą znacie) jeszcze w stanie 2w1. Okazja wyjątkowa bo bez okazji. Dziewczyny się bawiły, a my coś jeść musimy ;).  Co by tu słodkiego zjeść. Oczywiście tort :D. 
Poszłam całkowicie na łatwiznę i kupiłam gotowy biszkopt. Położyłam na paterce, przełożyłam kremem cytrynowym, brzoskwiniami, galaretką i całość posmarowałam kremem czekoladowym. Ale byłam z siebie dumna. Rach, ciach i gotowe.
Ciasto chciałam schłodzić, energicznie przykryłam je szklaną pokrywką i klops! Za duża średnica biszkoptu. Kurde! Można być głupim, ale nie lekkomyślnym! Dlaczego o tym nie pomyślałam? O dekoracji różami z kremu mogłam zapomnieć. A widziałam taki fajny filmik na yt jak się dekoruje <rozmarzona>. Podniosłam pokrywkę i musiałam ratować sytuację. Razem z pokrywką podniosłam ostatnią warstwę tortu. Było cudownie... Sytuacja uratowana, ale trzeba było jakoś to coś udekorować. Na szczęście miałam zapasy :D. Cukier kolorowy i czekoladowe ozdoby i wyszło całkiem, całkiem :D

Efekt końcowy był taki:



a do tego....

nie mogło się obyć bez obgadywania WSZYSTKICH :D :D :D 
U mężów, rodziców i teściów na pewno wystąpiły jakieś objawy obgadywania ;). I dobrze im tak, a co! :P ;)

niedziela, 16 marca 2014

coś słodkiego

Po tak długiej nieobecności zacznę od słodkości :).

Coś szybkiego bez pieczenia. Dla zagonionych.

Porcja na blachę o wymiarach 28cm x 24cm.

Wszystko kupuję w dyskoncie na literkę B-y więc ci co też tam kupują powinni kojarzyć produkty.

Dwa opakowania ciasteczek petitków pełnoziarnistych.
Dwa opakowania galaretki cytrynowej.
Dwa opakowania budyniu śmietankowego.
Jedna kostka margaryny.
Masa krówkowa kajmakowa.
Jedna schłodzona śmietana 30% - 330ml.
Cytryna.
Troszkę kakao - 3 łyżki.
600ml mleka.
Papier do pieczenia.

W małym kubku rozpuszczamy jedną galaretkę. W trakcie robienia pozostałych rzeczy trzeba pamiętać, żeby tą galaretkę przemieszać, żeby ostygła, ale na dole się nie stężała.

Blachę wykładamy papierem do pieczenia. Jednym arkuszem.
Na dnie układamy petitki maczane w wodzie z cytryną. Tzn. zanurzamy w wodzie i na blachę :).

Puszkę masy krówkowej wkładamy do garnka i zalewamy gorącą wodą.

W 600 ml mleka gotujemy dwa opakowania budyniu. Do gorącego budyniu wrzucamy pokrojoną w kostki margarynę (dobrze żeby nie była z lodówki bo dłużej się rozpuszcza). Można przemieszać łyżką. Wsypujemy suchą galaretkę i miksujemy na najwyższych obrotach. Uwaga na początku może pryskać. Po minucie mamy jednolitą masę, którą natychmiast wykładamy na petitki. Trzeba ładnie rozsmarować i przykrywamy drugą warstwą petitków maczanych w wodzie z cytryną.

Następnie otwieramy puszkę z masą krówkową i rozsmarowujemy ją na petitkach. Warstaw będzie cienka, ale wierzcie mi, że wystarczająca :). Uwaga puszka będzie gorąca! Przykrywamy kolejną warstwą petitków maczanych w wodzie z cytryną.

W tym momencie rozpuszczona galaretka powinna być płynna i być letnia. Można pomieszać jeszcze energicznie, żeby ostygła. Powinna mieć temperaturę pokojową.

Ubijamy schłodzoną śmietanę. Jak już będzie ubita wlewamy galaretkę i jeszcze miksujemy kilka sekund, żeby wymieszać śmietanę z galaretką. Uwaga! Śmietana zrobi się rzadka. Wylewamy wszystko na poprzednie warstwy. Na całość sypiemy kakao przez sitko.

Dobrze jest ciasto zrobić dzień wcześniej, żeby dobrze zastygło, szczególnie masa kajmakowa bo botem się rozjeżdża.

Przed pokrojeniem najlepiej podnieść ciasto za papier i przełożyć na blat. Tylko po to jest ten papier potrzebny bo wyjmując z blachy kawałki mogą się zniszczyć.





Na blachę o wymiarach 39cm x 24 cm należy zużyć - 3 budynie, 900 ml mleka, 2 opakowania śmietany, 2 puszki masy kajmakowej, 3 opakowania petitków. Reszta pozostaje bez zmian.

poniedziałek, 17 lutego 2014

tarta bananowa

Dawno nic nie upiekłam, więc wzięłam się dzisiaj za słodkości :). Zrobiłam tartę bananową. Zrobiłam, bo ciasta się nie piecze. Przepis znalazłam tutaj. Ślinka mi ciekła od soboty.

Całkowicie się tym ciastem rozczarowałam. Minus za słodkość. Baaaaardzo słodkie, aż za słodkie. Troszkę zmodyfikowałam przepis. Zamiast ubijać śmietanę z cukrem to ubiłam bez i dolałam do ubitej śmietany letnią galaretkę cytrynową (jeszcze płynną). Taka śmietana z galaretką fajnie się ścina. Kwaśność śmietany trochę uratowała sytuację. Wg mnie w przepisie było trochę za mało masła. Zwiększyłabym porcję do 80 g. Spód się kruszy. Wprawdzie nie dorobiłam się jeszcze takiej pięknej ceramicznej formy jak na zdjęciach z przepisu i może to był powód, że ciężko się z formy wyciągało porcje. Myślę, że jakby było więcej masła to spód byłby bardziej "twardy".

Tak to wyglądało:




Podsumowując cała tarta niedobra :(. Zdecydowanie za słodka, można się cukrzycy nabawić... Obowiązkowo trzeba jeść popijając mocną, gorzką kawą ;).

Pomysł na spód z ciastek i masła dobry. Można pominąć masę krówkową i wtedy będzie super z każdym owocem :).

 

czwartek, 2 stycznia 2014

Sylwester :)

W minionym już roku postanowiłam, że sylwester będzie rodzinny czyli zaprosimy znajomych z dziećmi. Nie chciałam oddawać córki do dziadków bo chciałam, żeby z nami wkroczyła w kolejny rok. Zapraszając znajomych z dziećmi można połączyć przyjemne z pożytecznym :P. Miała być piątka urwisów. Niestety u K. właśnie skończyła się ospa, a u jej brata S. zaczęła. Została więc trójka. Dwoje 3,5-latków i prawie dwulatka. Dzieciaczki często się ostatnio widywały i zniknęły rodzicom z oczu w drugim pokoju. Dorośli mieli w miarę spokój i mogli spokojnie świętować. 
Oczywiście dzieci bez żadnego marudzenia wytrzymały do 2.30. Nie będę tego komentować. Skąd u nich ta siła!? 
Nie mogło zabraknąć z tej okazji tortu. Troszkę przesadziłam z wielkością. Było 9 osób dorosłych, a upiekłam tort na wesele ;). Ogromny był. Mnóstwo czasu zajęło zrobienie go, ale było warto :). Wizualnie możecie ocenić sami :).